piątek, 17 czerwca 2016

DOBRZE  TEMU,  KTO W  SWOIM  DOMU   02


Tam jest wszystko piękniejsze
I obłoki i wiersze
I ta rzeka gdy płynie

Nawet w letnim poranku
Białe chmurki rumianków
Na polanie pod lasem

A wieczorem - wieczorem
Gwiazda błyska nad borem
Czas muzyki nastaje

Skrzypiec dotknąć wystarczy
Wyjdzie księżyc, zatańczy
Dobry pasterz słowików

Zostawiłem pod płotem
Siedemnaście stokrotek
Muszę sprawdzić czy kwitną

Drobne kwiaty przy domu
Niepotrzebne nikomu
Ale radość z nich pszczołom

Ten wiersz daję ci w ręce
I nie pytaj mnie więcej
Po co wracam do domu

                    /Jan Zych - "Do domu"/


   Rodzinny dom, rodzinne strony, kraina dzieciństwa. Tam wszystko jest piękniejsze, wszystko jest swoje, własne. Ktoś z zewnątrz może nawet dostrzec w tym naszym, ubóstwo, brzydotę, lub inne wady, ale nie dostrzeże tego co nas z nim łączy, ducha tego miejsca. 
   Nic nie może zastąpić własnego domu. Stąd mamy takie powiedzenia jak :

"nie ma jak w domu"
"wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej"
"ciasny, ale własny"
"mój dom moją twierdzą" 
   
   Również tytuł mojego bloga :  "dobrze temu, kto w swoim domu" odpowiada tej rzeczywistości.

  W mojej wyprawie po Ekwadorze zwróciłem uwagę na domy budowane na wybrzeżu, w prowincji Manabi. W tej właśnie prowincji, w mieście Chone miałem jak gdyby swoją bazę, skąd wyruszałem i dokąd wracałem. Jeżeli mówię o mieście, to tu królują jak w każdym porządnym mieście domy murowane - kamienice. Większe miasta otoczone są wianuszkiem osiedli, które umówiliśmy się nazywać slumsami. Powstawały one najczęściej w wyniku tzw. "inwazji" - poruszę ten temat w którymś wpisie.
   W tych dzielnicach, podobnie jak na wioskach, domy są bardzo skromne, zbudowane właściwie z tego co można bez żadnych środków zdobyć w najbliższym otoczeniu, co można własnymi rękoma wykonać. Są to bardzo charakterystyczne domy, które w swej prostocie bardzo mi się podobają.
   Taki, powiedziałbym modelowy dom przedstawiam na pierwszym moim zdjęciu :



   Powiedziałem, że są to domy charakterystyczne. Ich charakter wyraża się przede wszystkim w tym, że budowane są na drewnianych nogach. Podyktowane to jest pewnie kilkoma względami. Nogi te to takie zabezpieczenie domu przed wodą i w ogóle przed wilgocią, jest to też zabezpieczenie się przed wszelkimi pełzającymi po ziemi stworzeniami, które nie zawsze umilają życie człowiekowi. Często przestrzeń pod domem jest zabudowana, może tu być chlewik czy kurnik, a nawet garaż. Do domu wchodzi się po drabinie lub schodach, ale jedno i drugie zawsze jest bardzo strome. Ściany i podłoga takiego typowego domku wykonane są najczęściej z bambusowych "desek". Aby powstała taka deska trzeba bambusową rurę rozciąć po długości i rozłożyć na płask. Powstaje wtedy szeroka na 20-30 cm, popękana "deska". Bambus to jak wiadomo trawa tylko taka zdecydowanie wyższa i tak jak źdźbło trawy ma kolanka. Po rozłożeniu tego dużego źdźbła widoczne są co kilkadziesiąt cm ślady tych kolanek. Domy te bardzo często są, ale niekoniecznie, jednoizbowe. W jednej izbie nie może być zbyt dużo, zdawałoby się potrzebnych sprzętów. Nie ma z reguły podstawowego mebla domowego czyli stołu. W pokazanym "modelowym" domu jest taki piękny wykusz. To w nim jest nasz blat kuchenny,jest tu miejsce na kuchenkę gazową, na naczynia.

a oto inne przykłady,
może już nie modelowe domów






ten dom już długo nie postoi,
a to co obok stoi to nie jest to o czym myślicie, 
to mały sklepik w tej chwili nieczynny




tutaj właściciele pomyśleli o rozbudowie swojego domu

 

okazuje się, że nie w każdym domu potrzebne są ściany





każda gospodyni lubi gdy jej dom jest ładny,
można go przyozdobić kwiatami






kolejne wioskowe domy :










"na nogach"
obowiązuje również domy murowane




w Ekwadorze powstał projekt dofinansowania domów dla młodych
dotyczy to typowego projektu domu,
już murowanego, ale oczywiście "na nogach"



budując nowy dom,
nie rezygnuje się ze starego





a to przykład wykorzystania przyziemia :



moim czytelnikom zadaję zagadkę
co to jest ?



czekam na odpowiedź w komentarzach
oczywiście można liczyć na nagrodę
za prawidłową odpowiedź


   Jestem bardzo ciekawy czy takiego typu zagadki Was interesują. 
Jeżeli tak, to obiecuję je zadawac od czasu do czasu.

pozdrawiam  Zygmunt


wtorek, 7 czerwca 2016

MAKI  CZERWONE


Wśród łanów zbóż
zielone serce
w czarnej mgle
okryte purpurą
płatków motyla.

Zatrzymana w kadrze
niezwykła chwila.

            /amaram  -  "Mak polny"/



   Czerwone maki ... Pierwsze skojarzenie to te z pod Monte Cassino - symbol krwi polskich żołnierzy poległych w bitwie, która doprowadziła do przełamania 18 maja 1944 roku Linii Gustawa blokującej aliantom drogę na Rzym.
   W przeddzień bitwy o  Monte Cassino - bitwy która nazywana jest najcięższą i najkrwawszą z walk zachodnich aliantów z niemieckim wehrmachtem na wszystkich frontach drugiej wojny światowej, Feliks Konarski występujący w Teatrze Żołnierza Polskiego przy 2 Korpusie Sił Zbrojnych pod pseudonimem Ref-Ren, zainspirowany prowadzonymi w pobliżu walkami napisał dwie zwrotki tej pieśni. Kompozytor i dyrygent Alfred Schutz napisał muzykę. Te dwie zwrotki zostały wykonane na uroczystości po zdobyciu klasztoru na Monte Cassino. Trzecią zwrotkę Konarski napisał kilkanaście godzin później, a czwarta dopisana została w 25 rocznicę bitwy w 1969 roku.


klasztor na Monte Cassino



polski cmentarz wojenny na Monte Cassino




pielgrzymka z Polski




moje pięć minut 




   Przełom maja i czerwca to czas, kiedy u nas zaczynają kwitnąc maki. Można je spotkać wszędzie i na trawnikach w centrum miasta, na ruinach, ale najpiękniej prezentują się wśród zbóż.


trawnik na rzeszowskim skrzyżowaniu
też zakwitł makami





   Mak, szybkość jego przekwitania, opadanie płatków są symbolem przemijania człowieka na ziemi.
 

polne maki










gdy mak swą główkę z gęstwiny zbóż wyłania
czy kokieteria to, czy przekonania

                                                                                                  /Jan Sztaudynger/

sobota, 28 maja 2016

POŁOWA  ŚWIATA


Jak się nazywa to nienazwane
Jak się nazywa to co zabolało
Ten smutek co nie łączy, a rozdziela
Ta przyjaźń, lub inaczej miłość niemożliwa
To co biegło naprzeciw a było rozstaniem
To wciąż najważniejsze a przechodzi mimo
Ta przykrość byle jaka jak chłodny skurcz w piersi
Ta straszna pustka co graniczy z Bogiem

To - że jeśli nie wiesz dokąd iść
Sama cię droga poprowadzi

                            Jan Twardowski  -  " Nienazwane "     



   Ksiądz Twardowski w zacytowanym wierszu chciał pokazać coś co nie widać, coś co się czuje, albo tylko przeczuwa, a co trudno nazwać
   Ja dzisiaj chcę napisać o czymś co dzieli świat, a dokładniej naszą Ziemię na pół, co jest nazwane, a czego nie widać
   Jeżeli przyglądniemy się mapie świata, lub globusowi to widzimy taką kreseczkę biegnącą dookoła Ziemi, a nazywana jest, ta kreseczka równikiem. Równik jest nazwany, nawet narysowany na mapie czy globusie, ale jeżeli wyjdziemy w teren to przecież go nie widać.
   Tu wtrącę ciekawostkę. Pierwszy globus został najprawdopodobniej wykonany ok. 150 lat przed naszą erą. Pokazywał on zapamiętane przez żeglarzy, albo tylko wyobrażane zarysy brzegów lądu. Lądu tego który można było wtedy poznać. Wyobrażam sobie, że dotyczyło to tylko basenu Morza Śródziemnego.
   Natomiast najstarszym polskim globusem jest tzw. Globus Jagieloński z około 1508 roku, na którym zaznaczone są już brzegi poznanej Ameryki.


typowy szkolny globus


na tej mapie widać przez jakie kraje przechodzi równik - nasza kreseczka



   Ta kreseczka na mapie czyli równik jest najdłuższym równoleżnikiem, a jego szerokość geograficzna wynosi zero stopni, Równik Ziemi dzieli ją na dwie półkule północną i południową, a jego długość wynosi  40 075 721 m.
   Przyznam się, że tą długość znalazłem w encyklopedii i mam wątpliwości co do tak dokładnych danych, co do metra. Według mnie to jego długość jest o 74 i pół cm krótsza, I niech ktoś spróbuje udowodnić mi, że nie mam racji.

   Byłem w równiku, to znaczy w Ekwadorze, Bo równik po hiszpańsku znaczy ekwador.
Około 30 km na północ od stolicy Ekwadoru Quito jest takie turystyczne miejsce nazwane Połowa Świata - Mitad del Mundo. To tutaj, na tym terenie wyznaczono linię równika.




   Wytyczeniem równika zaczęto się interesować już na początku XVIII w. Francuscy wojskowi, geografowie i geodeci  pracowali nad tym dość długo. Dopiero w 1936 w San Antonio do Pichincha zbudowano monument wyznaczający równik.
   I tutaj można się zastanowić. Równik ma ponad 40 tys km długości, a tylko w jednym miejscu postanowiono wytyczyć jego położenie ...


aleja geodetów francuskich




 W 1979 roku monument ten przeniesiono w inne miejsce do Calacali, a w San Antonio w latach 1979 - 1982 wybudowano nowy 30-to metrowy, piramidalny monument z ważącą 5 ton  4,5 metrową wieńczącą kula ziemską. Wewnątrz monumentu zorganizowano małe muzeum etnograficzne.
Monument ten miał stać dokładnie na równiku. Teraz, kiedy przy pomiarach korzystamy z pomocy satelitów okazało się, że jest on przesunięty na północ o "około" 300 m. To około ująłem w cudzysłów, bo spotkałem różne odległości - 80 m, 240 m ...



   
   Równik rozdziela żółtą kreseczką kulę ziemską na dwie półkule - północną i południową

 co wyraźnie widać na zdjęciu niżej :





   Żółta kreseczka równika służy przede wszystkim do robienia sobie na niej zdjęć






   



   Żółta kreseczka biegnie ze wschodu na zachód, a może odwrotnie




nasza kreseczka pokonuje różne przeszkody :
 




kiedy nasza kreseczka trafia na schody 
prowadzące do kościoła ....



...  biegnie dalej, prosto pod ołtarz



równik równikiem,
a mnie najbardziej podobały się parkowe ławeczki
w formie kolibra


wtorek, 17 maja 2016

MATKA BOŻA ZE SKRZYDŁAMI


Wiesz kto jest wielkim
Posłuchaj mię chwilę
Nauczę ciebie
Poznawać wielkość
Nie tylko w mogile
W dziejach, lub w niebie  

Wielkim jest człowiek
Któremu wystarczy
Pochylić czoła
żeby bez włóczni w ręku
I bez tarczy
Zwyciężył zgoła

Niższym się stawszy
On zawiść poniża
A zawiść w cwały  
Leci i czepia mu
Znamiona krzyża
Wołając "mały"

Ludzie więc chlubią się
Że wielkich znali
K'temu jedynie
Iż nie poznają się
Na wielkim mali
Pierwej aż zginie

            /Cyprian Kamil Norwid  -  " Wielkość "/




   Kiedy zwiedza się stolicę Ekwadoru Quito - pełna nazwa tego miasta to San Francisco de Quito, kiedy spaceruje się po jego starówce wpisanej na listę UNESCO to chyba każdego zaciekawia ogromny posąg stojący na jednym ze wzgórz otaczających centrum miasta. Nie sposób nie zauważyć tej figury.
   Ja też zaciekawiłem się - co to jest ?
   To Matka Boża Skrzydlata. Taką dostałem odpowiedź. Niestety za pierwszym pobytem w Quito nie dane mi było dotknąć tego pomnika.  
                                                                            
                                                                                                                          

 

   Takich dużych, a właściwie ogromnych posągów jest na świecie dużo.
   Podejrzewam, że największym, najwyższym pomnikiem jest stojąca w rejonie Nowego Jorku, na wyspie Liberty Island, Statua Wolności. Wzniesiono ją w latach 1884 - 1886 jako dar narodu francuskiego dla narodu amerykańskiego. Konstrukcję projektował Gustaw Eiffel - ten od wieży w Paryżu.
   Odsłonięta w roku 1886 Statua ma 46.5 metra wysokości i stoi na 47-mio metrowym cokole


                                                                                                              /zdjęcie z internetu/


   Nowojorska Statua jest pomnikiem świeckim, a jeżeli mówimy o wielkich figurach sakralnych to podejrzewam, że pierwszą myślą będzie Rio de Janeiro z odsłoniętym tam w 1931 roku pomniku Chrystusa Odkupiciela. Jest to zaprojektowany przez polskiego pochodzenia Francuza Paula Landowskiego, 30-to metrowy pomnik, na 8-mio metrowym cokole, stojący na szczycie wzgórza Corcovado. Jest on jednym z symboli Rio de Janeiro, oraz imponującym i charakterystycznym obiektem w tym mieście. 
Ciekawostka - pomnik zbudowano we Francji i przewieziono do Rio de Janeiro.

                                                                                                                                /zdjęcie z internetu/
 

   Polska też może pochwalić się rekordowym pomnikiem sakralnym.
   Jest to żelbetowa figura Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, wzniesiona w 2010 roku w Świebodzinie. Wysokość pomnika to 33 metry, plus 3 metrowa, pozłacana korona. Pomnik stoi na sztucznie usypanym       16-to i półmetrowym kopcu.

                                                                                                                                /zdjęcie z internetu/

   
   Wydawało mi się, że ta stojąca nad Quito Matka Boża to patronka tego miasta, ale kiedy wpisałem w wyszukiwarkę "Matka Boża z Quito" to wyskakuje mi Matka Boża Dobrego Zdarzenia, albo inaczej Pomyślności, której figura znajduje się w klasztorze Sióstr Niepokalanego Poczęcia - koncepcjonistek
   O objawieniach MB Pomyślności, które miały miejsce w latach 1610 - 1634 jest wydana książka, którą można kupić w mojej księgarni Quo Vadis.

    

   Przy kolejnej wizycie w Quito, późnym już popołudniem wybraliśmy się do "mojej" Matki Bożej, na wzgórze Cerro Panecillo. W przewodnikach, w reportażach wszyscy ostrzegają przed złodziejskimi napadami na turystów w tej dzielnicy. Niestety nie przeżyłem takiej przygody, nie będę miał o czym pisać.
    W 1976 roku na tym wzgórzu na wysokim    cokole zbudowano z siedmiu   tysięcy  kawałków  aluminium   45 metrowy pomnik Madonny, która stoi na globie ziemskim i depcze węża. To tak jak MB Niepokalana, ale nie jest to tradycyjna wizja Madonny - Ona ma skrzydła. Jak anioł.







   Ze wzgórza rozciąga się widok na centrum Quito z jego wieżowcami :



    Poniżej cokołu tej olbrzymiej figury jest kawiarenka, gdzie weszliśmy na kolację. Z za przeszklonej ściany można podziwiać zmieniający się wraz z zapadającym zmierzchem widok starówki.
    Kawę podają bardzo dobrą. 





   Sama figura też jest wieczorem podświetlona :




   Ekwador lubi się w dużych pomnikach, figurach.
 Praktycznie każde miasto ma na którymś rondzie figurę swojego patrona,
 albo w jakiś inny sposób związaną z miastem figurę.

Portoviejo :



Montecristi :



Jipijapa :



Chone :




nasz Rzeszów też ma swój 38 metrowy pomnik :



ale najpiękniejsza to jest figurka w kapliczce naszego domu :